Jak dostałam jednego dnia kilkanaście e-maili tej samej treści, które sama zamówiłam!
Uczę się zarządzać własnymi listami adresowymi.
Jednym ze sposobów, jaki stosuję do zdobywania wiedzy w tym zakresie, jest zapisywanie się na listy adresowe innych osób.
Nie znam jeszcze angielskiego więc z angielskich list nie rozumiem zbyt wiele ale mogę obserwować inne elementy, jakie autorzy tam stosują w tego rodzaju marketingu.
Zapisuję się również na wiele polskich list, na których wyłapuję wszystkie błędy, jakie popełniają ich autorzy. Zapisuję je sobie, żeby ich przypadkiem nie popełnić na własnych listach. Bardzo boli taka nauka na własnych błędach popełnianych na listach adresowych z osobami, na których mi bardzo zależy, które szanuję i chcę pozyskać ich zaufanie. Nie zawsze będą wyrozumiali, kiedy popełnię gafę. Dlatego staram się oszczędzić im kłopotów.
Na drugiej liście piszę rzeczy, które podobają mi się u innych, żeby ich nieco naśladować. Nie robię głupich rzeczy typu: skopiować tekst napisany przez kogoś innego i wysłać do mojej listy. Czasem coś w stylu pisania jest miłe i eleganckie, czasem pomysł na prezent jest ciekawy - uważam, że warto się temu przyjrzeć i najlepsze rzeczy umiejętnie zastosować u siebie.
Na początku miałam problemy nawet z częstotliwością pisania listów. Nadal nie mam jeszcze własnego systemu na organizację zarządzania listą adresową. Pracuję nad tym i szybko potrzebuję zastosować go do kolejnej listy.
Zapisuję się na listy adresowe u Piotra Majewskiego. Chyba jestem na wszystkich możliwych. Podpatruję jego poczynania bardzo intensywnie - nawet powiedziałabym, że zachłannie. Co z tego wynikło?
Zapisałam się na kilka nowych propozycji Piotra. Korzystam u niego w Implebot i FreeBot z kilkunastu list adresowych, które tam zarejestrowałam w różnych celach. Ostatnio, kiedy rozpoczął kampanię reklamową, posypały się do mojej skrzynki e-maile na wszystkie adresy, na które mam zarejestrowane listy i na które zapisałam się z własnej woli.
Nadal jeszcze nie rozumiem do końca mechanizmu, jak to zadziałało? Wiem, że Piotr stosuje eliminowanie wysyłania listów o tej samej treści do osób, które z innej listy adresowej już dostały ten e-mail. Podejrzewam, że zadziałała moja “zachłanność”.
W mailingu z ImpeBot można eliminować tylko adresatów z trzech dodatkowych list. Cóż miał począć system autoresponderów, kiedy zapisałam się na kilkanaście list adresowych i na dodatek użyłam różnych adresów na każdej z list? Po prostu zasypał mnie korespondencją!
To doświadczenie dało mi sporo do myślenia na temat moich list adresowych. Chcąc docierać z pomocnymi treściami do moich klientów zaprosiłam ich, by zapisali się na listy adresowe użytkowników moich produktów. Uważałam to za genialne posunięcie. Okazuje się tylko, że to genialne z mojego punktu widzenia! Klient dostaje właściwe treści tylko jeden raz, kiedy piszę do niego o użytkowaniu tego konkretnego produktu, czyli kiedy piszę wiadomość merytoryczną.
A co się dzieje, kiedy zechcę wysłać życzenia albo jakąś wiadomość z ofertą? Jasne, że chcę wysłać ją do wszystkich tylko jeden raz. Po co zabierać im czas?
Wnioski:
- Potrzebuję jedną listę, na której każdy klient będzie tylko raz i na taką listę mogę wysyłać oferty i życzenia. Kiedy jej potrzebuję? Wtedy, gdy mam więcej niż trzy listy, na które mógł się zapisać jeden klient!
- To samo dotyczy potencjalnych klientów.
- Przy pierwszej liście i przy drugiej a nawet trzeciej, taki problem nie wystąpi.
- Problem pokaże swoją skalę i powagę, kiedy nieumiejętnie zaplanuję swoje listy. Wtedy ich prawidłowa “eksploatacja” może okazać się niemożliwa.
- Wpisy na podobny temat:
- Jak zbudowałam listę e-mail? (100%)
- Jak zbieram materiały potrzebne na stronę squeeze page (wyciskacz)? (100%)
- Jak buduję swój biznes? - cz.1 (100%)
- Raporty w ImpleBot (100%)
- Super kurs u Piotra Majewskiego - ostatnia edycja na żywo 28-29 czerwca (100%)
- W poszukiwaniu pomysłu na e-biznes cz.1 (100%)















Zostaw odpowiedź