czerwca
23
2008

Jak stałam się plagiatorką samej siebie?

Pisałam dwa blogi. Pierwszy E-biznes i Przygoda z E-biznesem. Okazało się to bardzo trudnym zadaniem, choć z pozoru wydaje nic takiego. Musiałam spróbować, żeby się o tym przekonać. Radę Wandy, że to trudne zadanie dla wytrawnego Blogera, więc początkujący nie powinien zabierać się za takie rzeczy puściłam mimo uszu. Nauka była szokująco wstrząsowa.

W ostatnim czasie odsyłałam zainteresowanych z jednego bloga na drugi. To w pewnym momencie doprowadziło mnie do pogubienia się i przestawałam wiedzieć, gdzie mam co napisać. Nawet nie śmiem zapytać, co o tym sądzili ci odsyłani Czytelnicy. Pewnie już nie czytają tego, co piszę.

Popełniłam kilka błędów zakładając te blogi. Jakie?

Pierwszy błąd:

Przygodę z E-biznesem założyłam jako zadanie domowe na kursie z pisania u Wandy Loskot. Pominęłam proces precyzowania grupy docelowej. To taki skrót, który wyniknął z pośpiechu i niedoceniania rad Wandy. Tak.Tak. Na własnej skórze się przekonywałam, jak cenne są jej rady, żeby wreszcie je zacząć stosować.

Uznałam, że zainteresowani e-biznesem, to odpowiednia grupa docelowa. W praktyce, to jest farsa, a nie grupa docelowa. Zaczęłam obserwować siebie. Jako początkująca i intensywnie zainteresowana e-biznesem przez krótki czas “rzucałam się” na wszystkie informacje w tym zakresie.

Szybko zobaczyłam jednak, że stoję w miejscu. Tracę czas. Nie robię żadnych postępów. Niczego nie zmieniam. Nie wprowadzam wiedzy do praktyki. Zmieniłam front.

Postawiłam na naukę obsługi niezbędnych narzędzi i zdobywanie wiedzy, jak je używać w e-biznesie. Czego się uczyłam, to zaraz stosowałam w praktyce. Niestety szybko zapominałam nieutrwaloną wiedzę. Potrzebowałam cierpliwego nauczyciela, który powtarzałby mi tyle razy, ile trzeba to samo i nie męczył się przy tym.

Na początek pisałam różne linki do plików, do ulubionych, ale to szybko przestawało działać, bo zapominałam, co tam było ważnego dla mnie? Po paru miesiącach doświadczyłam innowacyjnej myśli: Pisz Basiu bloga, w którym umieścisz sobie linki i opisy tych ważnych i potrzebnych informacji.

Ponieważ nie miałam czasu uczyć się jakiegoś specjalnego sposobu komunikowania tych treści, a chciałam zrobić z nich użytek dla innych, to bardzo zawęziłam grupę docelową. Pisałam dla takich pań, jak ja. Uznałam, i jak się teraz okazuje słusznie, że jeśli taki styl pisania spodoba się innym osobom, to też skorzystają.

Wniosek: mogę określić bardzo wąska grupę docelową i robić swoje. Nic złego się nie dzieje, kiedy z mojej pracy skorzysta ktoś jeszcze. Super. Bez grupy docelowej, to najszybsza droga do końca. Bez odpowiednio wąskiej grupy docelowej strasznie trzeba się męczyć. Po co? Kiedy się uczę, to nauka ma sprawiać mi przyjemność i przekładać się na praktyczne korzyści! Nawet starałam się tak korzystać z nauki w szkole, choć cały system ma z tym kłopoty. Jakoś zapomniałam o tym.

Drugi błąd:

Kiedy pisałam dwa blogi o podobnej tematyce wydawało mi się, że z pewnymi cennymi informacjami dotrę do większej liczby osób, jeśli umieszczę je na obu. Co zrobiłam? Po prostu skopiowałam treść wpisu z jednego na drugi, zmieniłam obrazek i opublikowałam. Kropka.

A tu niespodzianka! Chcę napisać nowy wpis a Wordpress.com daje mi komunikat, że z moim blogiem Przygoda z E-biznesem jest coś nie tak i proszą o kontakt. Na początku się denerwuję. Co sobie tam myślą!

Zastanowiłam się głębiej i doszłam, że maszyna nie wie, że to moje dwa blogi i ja sama piszę swoje treści na obu i sama mogę siebie plagiatować (w moim własnym odczuciu, to absolutnie w porządku). Poprosiłam pomocników, by napisali mi po angielsku wyjaśnienie. Blog odblokowano. Postanowiłam jednak, że nie będę produkować się na dwóch. Teraz Przygoda z E-biznesem potoczy się na Pierwszym E-biznesie.

Wniosek: Jeśli już piszę dwa blogi o tym samym, to potrzebuję się zabezpieczyć, by maszyny nie uznały mnie za plagiatora, kiedy w obu napiszę to samo. Mogę wtedy przejść z takim artykułem przez jakąś witrynę z darmowymi artykułami, gdzie jasne jest, że są do darmowego przedruku. Mam z tego dodatkową korzyść, bo ktoś może na własnej witrynie opublikować ten wpis.

W Wordpress.com trzeba założyć oba blogi do jednego logowania. Ja niestety użyłam różnych adresów e-mail i innego hasła do zalogowania. To dla maszyny już całkiem odrębne instalacje.

Zostaw odpowiedź